Żółw i zając

Innowacje techniczne galopują jak zające, a innowacje społeczne są czasem jak żółwie – wciąż powolne.

Spójrzmy tylko na różne innowacje techniczne dla niewidomych: to już nie tylko polskie aplikacje na smartfony typu seeing assistent – opisujące drogę i pomagające w poruszaniu, to nie tylko oprogramowanie typu polskiej IWONY czytające teksty, ale np. także nowe pomysły nagrodzonych na targach w Brukseli uczniów mojego ulubionego technikum im. Sobieskiego w Jastrzębiu Zdroju opisywane już w mediach – zaprojektowana w tej szkole biała laska wibrująca przy zbliżeniu się do przeszkody i podobny medalion do zawieszenia na szyi do użytku w pomieszczeniach.


To tylko niektóre – i tylko polskie - przykłady galopujących technicznych zmian. A społecznie? Gdzie są nasi niewidomi sędziowie, których tak dawno już widziałam w Niemczech. Kiedy spotkaliście Państwo ostatnio niewidomego urzędnika? Technicznie to już w pełni możliwe – trzeba się tylko trochę wysilić – a my co? Tylko szczotki mają się kojarzyć jako praca dla niewidomych?

Administracja publiczna powinna dać przykład w zatrudnianiu osób niewidomych – tak wielu ma już odpowiednie kwalifikacje, a nie ma pracy. Środowisko osób niewidomych jest dynamiczne, kreatywne i pracowite – to raczej my, reszta społeczeństwa zostajemy w tyle. Jeśli tak jak mnie Was to zdenerwowało, drodzy Czytelnicy, możecie wiele zrobić czy to w swojej pracy, czy prywatnie. A jeśli nie wiecie jak, a chcielibyście pomóc w przyspieszeniu działań naszego żółwia może poradzić na pewno - np. fantastyczna (jak wiem ze współpracy) fundacja „Widzialni” czy „Vis maior”.

Na koniec mały dylemat: czy nowoczesne szkolenie „psów pracujących” dla niewidomych to innowacja społeczna czy techniczna? W każdym razie proszę ich nie głaskać i nie rozpraszać – one są w pracy.
Trwa ładowanie komentarzy...