O autorze
Innowacje w Polsce to kwestia kluczowa dla naszej przyszłości. Stopień ich rozwoju odpowie na pytanie, czy pozostaniemy cenionymi monterami urządzeń, które stworzyli inni i dostawcami niezbyt skomplikowanych usług, których innym nie opłaca się wykonywać, czy też będziemy równorzędnym aktorem europejskiej gry gospodarczej. Dlatego tak ważna jest dyskusja na tym portalu. Bez innowacji społecznych osiągniemy tylko połowę sukcesów. I to o nich chce przypominać w moim blogu jako Rzecznik Praw Obywatelskich, szukając sprzymierzeńców i ambasadorów idei społecznych innowacji.

Niewidzialne drzwi w grubym murze

Zmiany społeczne potrafią zaskakiwać. Czasami w jakiejś sprawie długo, bardzo długo nic się nie dzieje i wszyscy, zwłaszcza zaangażowani społecznicy, mają poczucie daremnego bicia głową w mur. A potem nagle coś się zmienia, w murze otwierają się... niewidzialne drzwi.

Chciałam napisać o dwóch takich "starych" sprawach: w jednej z nich drzwi się właśnie otwierają, a w drugiej wciąż są zamknięte.

Pierwsza to wydawałoby się beznadziejna sprawa mieszkań zakładowych. Niemal każdy polski Rzecznik Praw Obywatelskich dobijał się o prawa ludzi z mieszkań zakładowych, których "sprzedano" wraz z budynkami. Nieraz zresztą za śmieszne pieniądze, choć budynki często budowali sami mieszkańcy w ramach tzw. przymusowego czynu społecznego. Krzywdy te naprawiono tylko częściowo (sprawy po 2001 r.), natomiast w sprawach starszych, zwłaszcza tych z lat 90-tych, sytuacja wciąż wygląda bardzo źle. Na szczęście pojawiły się jaskółki zmian, np. tak wspaniałomyślne miasto jak Zabrze, które za pieniądze gminy wykupuje budynki i gwarantuje lokatorom bezpieczeństwo oraz rozsądny czynsz.

Skorzystanie z tego modelu - dofinansowania wykupu mieszkań przez gminy - proponowałam wielokrotnie, dlatego cieszę się, że są wreszcie oznaki przełomu, inne myślenie, także w rządzie i parlamencie. Słowa wdzięczności należą się przede wszystkim organizacjom lokatorów (choć dla nich oczywiście najlepszym wyjściem byłoby uwłaszczenie lokatorów na odzyskanych lokalach), ale także Ministrowi Skarbu i Sejmowej Komisji Infrastruktury, która na nasz wniosek, w gorącym czasie kampanii wyborczej, wzniosła się w tej konkretnej sprawie ponad podziały polityczne, co miałam okazję osobiście obserwować. Proszę trzymać kciuki! W końcu jest to jedna z tych "starych krzywd", o których wspominałam w każdym raporcie o przestrzeganiu praw człowieka, a tu wreszcie mamy szansę na rozwiązanie problemu, i to w ciągu najbliższych tygodni, być może jeszcze w tej kadencji.

Druga sprawa jest zupełnie różna, ale też dotyczy innowacji społecznej. Czy wiecie Państwo, że dorosła kobieta z małym dzieckiem skazana za przestępstwo może mieć przy sobie dziecko do trzeciego roku życia, a matce młodocianej w tej samej sytuacji dziecko jest odbierane? I to nie jest wina personelu odpowiednich jednostek, np. Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych, czy Służby Więziennej.

Przeciwnie, Służba Więzienna jest otwarta na stworzenie takiego ośrodka również dla najmłodszych matek, oczywiście o ile sąd nie odebrał im praw rodzicielskich np. za znęcanie się. Utrzymanie kontaktu z własnym dzieckiem niweluje bowiem jego traumę społecznego sieroctwa. Jest też najlepszą motywacją do powrotu do uczciwego, normalnego życia dla matek.

Na to jednak prawo wciąż nie pozwala. Drzwi pozostają zamknięte. Będę wdzięczna za każde wsparcie w ich wyważeniu. Napiszę wkrótce o postępach...
Trwa ładowanie komentarzy...